Rozważanie wewnętrzne i wewnętrzne mówienie

Great Amwell House, 31 stycznia 1948 r.

ROZWAŻANIE WEWNĘTRZNE I WEWNĘTRZNE MÓWIENIE

Część I. — Musimy zmagać się z niepotrzebnymi emocjami. Energia, która idzie w niepotrzebne emocje, jest stracona. Widzicie, że pada deszcz, i czujecie, powiedzmy, rodzaj wrogości, niechęci albo lekkiego przygnębienia. To jest niepotrzebna emocja. Ludzie zdają się dawać się chwytać wszystkiemu, co nie odpowiada ich oczekiwaniom. To znaczy identyfikują się z tym, że pada, że jest zimno albo że wieje wichura, ponieważ tego nie oczekiwali. Mówią: „No nie!” — i czują się trochę wytrąceni z równowagi. Ludzie zdają się oczekiwać wszystkiego oprócz tego, co się rzeczywiście dzieje. Oczywiście, jeśli oczekujecie, że zdarzy się coś nieprzyjemnego, i to się zdarza, oczekiwanie was chroni. I odwrotnie: jeśli oczekujecie czegoś nieprzyjemnego, a to nie następuje, odczuwacie ulgę. Ale, jak już powiedziano, większość z nas ma, jak się zdaje, takie formy oczekiwania, które każą nam oczekiwać wszystkiego oprócz tego, co się rzeczywiście dzieje. W następstwie powstaje mnóstwo niepotrzebnych emocji, a wiele energii ginie w rozczarowaniu i rozważaniu wewnętrznym — człowiek może bowiem rozważać wewnętrznie do tego stopnia, że gdy w dniu jego drogich małych urodzin pada deszcz, czuje, iż Wszechświat i wszystkie zastępy Nieba zrobiły to umyślnie. To postawa całkiem dziecinna i, jak każdy widzi, musi prowadzić do wielu niepotrzebnych emocji. W rezultacie powstaje istota słaba, łatwo wytrącana z równowagi.

Mówmy teraz o rozważaniu wewnętrznym w związku z niepotrzebnymi emocjami. Rozważanie wewnętrzne ma swoje źródło w Centrum Emocjonalnym w tym sensie, że zawsze stoi za nim uczucie, emocja. Posługuje się Centrum Intelektualnym w nieskończonych słowach, w wewnętrznym mówieniu i w pisaniu żałosnych listów, których nigdy albo rzadko się wysyła, ale u jego korzenia leży uczucie, emocja. Czym jest ta emocja, która jest źródłem rozważania wewnętrznego? Mówmy o niej łagodnie, bo wszyscy — jakkolwiek wielkimi, odważnymi czy twardymi byśmy się sobie wydawali — mamy tę emocję, to uczucie, głęboko w sobie, chyba że jakimś cudem miłość Boga weszła w nasze serca i zrozumieliśmy, że ta Ziemia jest miejscem próby i że nic ludzkiego nie może nas zrozumieć. Weźcie osobę, która czuje, że w dniu jej drogich urodzin nie powinno padać. Leje deszcz. Ona rozważa. Czuje się smutna. Czuje, że coś nie docenia jej dostatecznie, że jest niewłaściwie traktowana, że coś jej nie rozumie. Tak bardzo się na ten dzień cieszyła. To w Pracy nazywa się rozważaniem wewnętrznym. Jak powiedziałem, w gruncie rzeczy jest to emocja, uczucie, choć Centrum Intelektualne zostaje użyte, by wyrazić je w milionach słów, wypowiedzianych lub niewypowiedzianych. Przybiera pogodną minę i mówi, że to nic takiego. Owszem — ale wewnątrz uczucie, emocja, trwa dalej, a wiele innych podobnych emocji z podobnych doświadczeń, sięgających daleko w jego przeszłość, tworzy w jego Centrum Emocjonalnym rdzeń, z którego rozgałęziają się liczne inne formy rozważania wewnętrznego — jak na przykład: akurat uciekł wam autobus i jakoś zawsze tak jest; albo właśnie wtedy, gdy chcecie ją zobaczyć, ona mówi, że musi jechać do ciotki; albo chcieliście zobaczyć tę sztukę, a zabrano was na inną, i tak dalej. Nikt, rzecz jasna, nigdy nie słucha tego, czego wy chcecie. Mówię umyślnie o rzeczach błahych, ponieważ temat rozważania wewnętrznego jest bardzo głęboki i w każdym człowieku poważny — bo życie jest nam jakoś obce. Jest on w istocie tak głęboki i tak poważny, że cały zasięg i cała moc nauczania ezoterycznego przez wieki — włącznie z siłą nauki ukrytej w przypowieściach Ewangelii, takich jak „Syn marnotrawny” — nie zdołały uleczyć z niego Ludzkości. Doprawdy, Ludzkość, o ile nie zacznie budzić się ze snu i osiągać poziomu Świadomego Człowieka, nigdy nie może być z tego uleczona. Ale jeden mężczyzna, jedna kobieta mogą zacząć leczyć z tego samych siebie — ciężką pracą nad sobą.

Musimy więc mówić o rozważaniu wewnętrznym niepotrzebnym, czyli takim, którego można uniknąć. Przypuśćmy, że człowiek nie widzi własnej nielojalności, bezwzględności i złośliwości. Nigdy siebie nie obserwował. Nie widzi, że ludzie właśnie dlatego go nie lubią albo go unikają. Nie dostrzega żadnego powodu, dla którego nie wszyscy go uwielbiają. Wyobraża więc sobie, że ludzie niesprawiedliwie go nie lubią. Że postępują wobec niego niesprawiedliwie. Ma zatem urazę. To jest rozważanie wewnętrzne. Człowiek z urazą jest dobrym przykładem rozważania wewnętrznego. Nigdy nie rozważa zewnętrznie — to znaczy nie stawia się w sytuacji innych osób i nie uświadamia sobie ich trudności. Przeciwnie: pragnie postawić każdego, z kim rozmawia, w swojej sytuacji, by uświadomić mu swoje trudności — a słuchanie o nich jest doświadczeniem bardzo nużącym, zwłaszcza gdy jest się lekarzem i trzeba go wysłuchiwać. Otóż to słowo niesprawiedliwie jest, jak sądzę, ulubionym słowem rozważania wewnętrznego. Czy sami to widzicie? Czy nie myślicie skrycie, że wszystko jest niesprawiedliwe? Jeśli tak, macie znakomite źródło nieustannego rozważania wewnętrznego i będziecie tracić siłę w każdej minucie dnia. To znaczy: każdy dzień będzie porażką z punktu widzenia Pracy. Z drugiej strony, jeśli obserwujecie swoje typowe formy rozważania wewnętrznego, nie identyfikujecie się z nimi i pamiętacie siebie, zrozumiecie, że tylko wy sami możecie sobie pomóc, a całe to rozważanie wewnętrzne i poczucie niesprawiedliwości jest bezużyteczne, a nawet gorzej, i może rodzić jedynie codzienne emocje, które są niepotrzebne. Ale niech nikt nie myśli, że jest wolny od rozważania wewnętrznego.

Rozważanie wewnętrzne z jednej strony definiuje się jako robienie wewnętrznych rozliczeń z innymi. Wykonaliście jakąś pracę i czujecie, że inni podobnej pracy nie wykonali. Zaczynacie więc rozważać wewnętrznie — choć może nie wyrażacie tego wypowiedzianymi słowami. Inni nie muszą pracować tak, jak wy musicie. Inni nie widzą, co zrobiliście. Nikt was nie docenia — i tak dalej. Wszystko to wynika z tego, że nie robicie tego, co macie zrobić, z siebie — że wy sami nie chcecie tego, co macie zrobić. Cokolwiek macie zrobić, zechciejcie to zrobić, a przejdziecie przez zadanie, nie stając się negatywni, a więc bez zmęczenia i bez robienia wewnętrznych rozliczeń. Trzeba nam o tym nieustannie przypominać — i wszystkim wam nieustannie się o tym przypomina, gdyż jest to jeden z sekretów właściwej pracy nad sobą. Nie tylko to: tworzy to w was siłę. Być może nic nie niszczy zrozumienia Pracy tak jak rozważanie wewnętrzne, to robienie wewnętrznych rozliczeń z innymi, wraz z całą wynikającą z niego litością nad sobą i wilgotnymi, negatywnymi stanami, które niejako zamieniają cały nasz psychologiczny kraj w bagno pełne jadowitych komarów.

Otóż jeśli chcę zrobić to, co mam zrobić, nie będę robił wewnętrznych rozliczeń z innymi. Ale jeśli robię to, co mam zrobić, i cały czas myślę, że powinien to zrobić ktoś inny i że jest niesprawiedliwe, bym musiał robić to ja, wtedy robię wewnętrzne rozliczenia. To znaczy: rozważam wewnętrznie. A to zrodzi we mnie nieskończone wewnętrzne mówienie — rodzaj wewnętrznego mamrotania, skarżenia się i rozpamiętywania, które będzie trwać i trwać samo z siebie, bo znakiem pracy negatywnej części Centrum Emocjonalnego jest właśnie to, że wszystko to trwa i trwa samo z siebie — rodzaj wiecznej, skrytej urazy, która może się rozlać i zaciemnić całe wewnętrzne życie człowieka. Wiemy, że musimy chronić nasze życie zewnętrzne — nasze ciała — od napaści. A jednak, co jeszcze ważniejsze, musimy chronić od napaści nasze wewnętrzne życie psychologiczne — nasze ciało psychologiczne — i to od napaści o wiele groźniejszej. Człowiek może bowiem zachować swoje zewnętrzne życie fizyczne, nie mając w ogóle pojęcia, że musi chronić swoje wewnętrzne życie psychologiczne. Staje się więc ciasny, twardy, kwaśny, sztywny, zgorzkniały, mściwy, zazdrosny, kapryśny, uciążliwy i tak dalej. Innymi słowy: żyje w swoim ciele, ale wewnątrz, w sobie samym, jest martwy. Jakkolwiek wyglądałoby jego ciało, Praca powie: „To ciało żyje, ale on sam jest wewnętrznie porażką i jest martwy. To chodzący trup”. Wszystko to oczywiście dotyczy również kobiet. Jak wielu umarłych — mówił pan Uspieński — chodzi po ulicach.

Konieczne jest zatem obserwowanie rozważania wewnętrznego, dostrzeganie, czym ono jest, i próba panowania nad nim. To prowadzi do zdrowia psychologicznego. Zauważajcie swoje wewnętrzne mówienie. Zauważajcie, co opętuje wasze myśli. Skosztujcie tego i sprawdźcie, czy jest negatywne. Próbujcie się z tym zmagać. Nienawidźcie tego. Próbujcie się przebudzić i robić to, co macie robić, z siebie i chętnie. Tylko jedna osoba może przeżyć wasze życie, i tą osobą jesteście wy sami. Ale czy siedzicie na koźle własnego powozu i czy macie lejce? Inaczej nie możecie niczego chcieć.

Wszyscy zapewne słyszeliście tę niezwykłą ezoteryczną uwagę przypisywaną Chrystusowi: „Nie opierajcie się złu”. Ma ona wiele godnych uwagi znaczeń. Jedno z nich to: chcieć tego, co uważacie za złe, czego, jak sądzicie, nie lubicie, co, jak sądzicie, nie powinno być. Myślicie, że możecie umrzeć. Zechciejcie tego — i nie będziecie się już bać. Sprzeciwiać się wszystkiemu jest łatwo. Chcieć tego, czemu się sprzeciwiacie, to inna rzecz. Jeśli sprzeciwiacie się wszystkiemu, będziecie rozważać wewnętrznie cały dzień. Będziecie robić wewnętrzne rozliczenia z każdym. Ale jeśli zechcecie istnienia kogoś, komu się sprzeciwiacie, wszystko się zmieni — cudownie. Jeśli chcecie tego, co się wam przytrafia, zyskacie siłę. Jeśli sprzeciwiacie się temu, co się wam przytrafia, stracicie siłę. Ta Praca jest o tym, jak zyskiwać siłę.

* * *

Część II. — Słyszeliście wiele razy, że ta Praca jest ezoterycznym chrześcijaństwem. Chrześcijaństwo egzoteryczne — należące do różnych sekt, rytuałów i tak dalej — to jedna rzecz. Chrześcijaństwo ezoteryczne łączy się z całym dawniejszym nauczaniem ezoterycznym i dotyczy wewnętrznego znaczenia fragmentów, tak nieudolnie nam przekazanych, nauczania Świadomego Człowieka, który nauczał jakieś 2000 lat temu. Chrystus był Człowiekiem nr 8. Ale bardzo niewiele zachowało się przekazów o tym, czego nauczał, a większość tego, co mamy w Ewangeliach, pochodzi od ludzi, którzy nigdy Chrystusa nie znali i bez wątpienia dodawali lub przekręcali rzeczy tak, by pasowały do ich własnych poglądów.

Otóż w jednej tylko Ewangelii zachowała się przypowieść o rozważaniu wewnętrznym i o tym, jak mu zapobiegać, poczynając od samego siebie. Wszelkie rozważanie wewnętrzne powstaje w ludziach głównie z Fałszywej Osobowości, bardziej niż z czegokolwiek innego. Chrystus atakował faryzeusza i tak dalej — a faryzeusz, który „wszystko czynił, aby go ludzie widzieli”, nie jest jednym z grupy ludzi żyjących wieki temu, lecz czymś w was samych, teraz — w was, teraz — to znaczy faryzeuszem w was, który udaje, że jest tym, kim w sercu naprawdę nie jest. Uświadomić sobie, że jest się niemal niczym, to przezwyciężyć Fałszywą Osobowość, faryzeusza. Otóż Fałszywa Osobowość nadyma nas do ogromnego poczucia własnej ważności — jak owa żaba z bajki, która w końcu pękła. To właśnie przecenianie samych siebie powoduje wiele rozważania wewnętrznego. Uczniowie Chrystusa proszą: „Przymnóż nam wiary”. Otóż wiara jest siłą — siłą, by wierzyć poza świadectwem zmysłów, siłą, by wznieść się ponad własne mechaniczne reakcje, siłą, by zrozumieć, że jest coś ponad ograniczonym ludzkim rozumieniem, siłą, by wykonywać tę Pracę. Na pytanie o to, jak zwiększyć swoją siłę rozumienia ponad rozumienie czysto naturalne, Chrystus odpowiada przypowieścią:

„I rzekli apostołowie Panu: Przymnóż nam wiary. A Pan rzekł: Jeślibyście mieli wiarę jako ziarno gorczyczne, rzeklibyście temu drzewu morwowemu: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze — a usłuchałoby was. Lecz któż z was, mając sługę, który orze albo pasie owce, powie mu, gdy ten wróci z pola: Pójdź zaraz i siądź do stołu? Czy nie powie raczej: Nagotuj mi wieczerzę, przepasz się i służ mi, aż się najem i napiję, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że uczynił, co mu rozkazano? Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam rozkazano, mówcie: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; uczyniliśmy to, co było naszym obowiązkiem”.

(Łk XVII 5–9)

Zauważcie teraz, że sługa mógłby całkiem dobrze robić wewnętrzne rozliczenia — na przykład: „Dlaczego ja mam pracować cały dzień, a potem jeszcze służyć tobie, który nie miałeś takiego ciężkiego dnia jak ja?”.



Odkryj więcej z życie jako system

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz